Zestaw DIY - mini donaty!

Japońskie zestawy DIY, czyli "zrób to sam", stały się popularne w Polsce głównie dzięki serii Agnieszki Grzelak - Japana Zjadam. Sama obejrzałam zaledwie kilka filmów i jeśli mam być szczera, nie zwróciły szczególnie mojej uwagi. Wyglądały bardzo...sztucznie.
Kilka tygodni temu odezwała się do mnie jednak jedna z czytelniczek - Dominika - i nieco zmieniła mój punkt widzenia, jeśli chodzi o podobne zestawy, za co jej dziękuję :) Ten, który przedstawię wam dzisiaj, jest pierwszym, jaki zdobyłam i chciałabym podkreślić, że nie kupiłam go, aby zjeść powstałe słodycze!



Japońskie donaty DIY to dosyć niewielki zestaw, z którego mają z założenia powstać 4 donaty. Jeśli chodzi o samo opakowanie, to jako minimalistce, nieszczególnie przypadło mi do gustu, ale wynagrodziła to wewnętrzna folia, w jakiej znajdują się wszystkie elementy zestawu - jest naprawdę śliczna!
Po otwarciu obu opakowań znalazłam plastikowe foremki, "miseczki" i łyżkę do mieszania, miarkę, a także 7 tajemniczych torebek w różnych rozmiarach. Odszyfrowanie z instrukcji, jak powinnam wykonać poszczególne kroki trochę mi zajęło, ale na szczęście obyło się bez tłumaczenia z japońskiego ;) Chociaż, jak tak teraz myślę, może i byłoby mi łatwiej!



Dwie największe torebki okazały się proszkami, które po dokładnym wymieszaniu z kilkoma miarkami wody nabierały elastyczności i stawały się ciastem na nasze donaty. Wszystkie mniejsze natomiast mają na celu ich dekoracje - z kilku, również z proszkiem, powstały polewy, a pozostałe to przeróżne posypki, wyjątkowo OD RAZU zdatne do użytku :)



Kiedy oglądałam jak inni wykonują podobne do mojego zestawy, wydawało się to takie...proste! Kilka ruchów i powstawały urocze króliczki, gudetamy czy pyszczki rilakkumy.
Nie uważam się za osobę szczególnie uzdolnioną artystycznie, ale mimo wszystko zazwyczaj prace ręczne idą mi całkiem dobrze. Dlatego naprawdę zaskoczyło mnie, jak trudno było uzyskać estetycznego donata!



W przypadku tych "czekoladowych" donatów dodałam o kroplę za dużo wody i ciasto zrobiło się zbyt delikatne i rozpływające się, więc udało mi się wykonać tylko jednego z dwóch przewidzianych. Jaśniejsza masa udała się idealnie i już myślałam, że kryzys zażegnany, a tu przyszło dekorować donaty... Nie będę wchodzić w szczegóły, ale wierzcie, doprowadzenie ich do stanu, w jakim są na poniższym zdjęciu, było o wiele trudniejsze niż się wydaje (przerwa w polewie to moja porażka - kiedy już prawie mi się udało, przenosiłam je na kartkę, aby nie pobrudzić blatu...)

Co do smaku, nie mogłabym oczywiście nie spróbować, ale szczególnie mnie nie zaskoczył - czuć dokładnie to, z czego się składają, czyli nic naturalnego ;) Podziwiam wszystkich, którym udało się to przełknąć.



Wykonanie donatów DIY było świetną zabawą i ciekawym doświadczeniem, ale myślę, że nie wartymi ceny, jaką zestaw ma w Polsce. Sama zakupiłam go o wiele taniej, na Ebay'u i jestem bardzo zadowolona z tej decyzji! Podobne słodycze możecie znaleźć też np. na stronie Blippo lub w polskim sklepie Scrummy.

Mieliście okazję sami wypróbować któryś z dostępnych zestawów DIY? A może znacie europejskie odpowiedniki?

24 komentarze:

  1. jejku aż mnie naszła ochota by sobie takie zjeść <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Ojej chyba raczej nie moja bajka, nie lubię takich dań z proszku ;) ale wyglądają apetycznie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ojej to nie moje klimaty;) wolę coś z prostym skladem, ciastko z proszku mnie nie przekonuje

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciekawe doświadczenie, na pewno kiedyś sam wypróbuję🔹

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetna i smaczna zabawa :) lubię taką :)

    OdpowiedzUsuń
  6. ciekawa przekąska, w sam raz na takie upały;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Rozumiem cały szał, ale jak tak myślę to chyba takie zabawy byłyby lepsze z kleju :D Bo tymi to i tak się nie najesz, ani to nie smakuje. Natomiast tamte można lepić ile się da i nawet coś ozdobnego z tego wyjdzie :D
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z kleju? Jeszcze o cymś takim nie słyszałam! :O

      Usuń
  8. Oo jakie przeurocze ^^ Świetnie to wyszło! Brawo kochana.

    OdpowiedzUsuń
  9. Pięknie wygląda. tylko jakośc nie mogę się przekonać do chińskich słodyczy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też, nie mogłabym ich kupować jako przekąsek...

      Usuń
  10. O nie, to wygląda jak plastikowe jedzenie :D Ale myślę, że takie zestawiki są faktycznie bardziej do "robienia" niż "jedzenia". Mimo wszystko wygląda uroczo, chyba własnie o to w tym chodzi ^^ Zapraszam do siebie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trochę faktycznie takie przypomina, ale z drugiej strony...Czego się spodziewać po jedzeniu z proszku?

      Usuń
  11. Czyli tak, jak myślałam. Fajna zabawa, ale smak niespecjalnie ciekawy :)
    Fajnie to wszystko opisałaś :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  12. fajna zababwa

    skucinska-foto.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  13. A ty miałeś okazję wypróbować autorze bloga?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trochę nie na miejscu to pytanie, jako że cały wpis to właśnie opisanie moich doświadczeń związanych z zestawem.

      Usuń

Każdy komentarz motywuje do dalszego pisania, do starania się dla was, dlatego będzie mi mega miło, jeśli go zostawicie :)

Copyright © 2014 Chinguui blog , Blogger