Koreańskie triki urodowe!

Koreańskie triki urodowe!

Koreańska idealna cera... Wiecznie młode Koreanki... Sekretny rytuał Koreanek.
Tak, te hasła na pewno przewinęły wam się w artykułach, wpisach czy książkach. I nic dziwnego, skoro już od jakiegoś czasu wszędzie głośno o koreańskiej pielęgnacji!
 Jak można się łatwo domyślić, tak naprawdę wiele Koreanek, podobnie jak wszystkich innych kobiet, nie ma idealnej cery! Jeżeli już taką mają... Cóż, zazwyczaj to kwestia uwarunkowania genetycznego, operacji plastycznych albo dokładnej pielęgnacji i dbania o cerę. Bo do pielęgnacji skóry Koreanki zdecydowanie bardzo się przykładają, i to już od najmłodszych lat.

Oprócz codziennych czynności, jakie również w Polsce składają się na naszą pielęgnację, czy stosowania rozsławionych masek w płachcie, mieszkanki tamtego kraju mają wiele własnych sposobów na odmłodzenie, ujędrnienie i poprawienie stanu skóry, a także trików usprawniających zajmowanie się nią. Jest  ich o wiele, wiele za dużo na jeden wpis, szczególnie, że chciałabym każdy wam nieco przybliżyć, dlatego jeśli pomysł się wam spodoba, z chęcią przygotuję kolejne części, z nowymi trikami, a dziś opowiem o zaledwie kilku :)

Koreańskie triki urodowe #1
Algi

♡Masaże twarzy

♡Zasypka dla niemowląt


Algi

Algi morskie, oprócz zawijania sushi, mogą także przysłużyć się naszej skórze. Koreanki stosują głównie maski w płachcie, kremy, emulsje i esencje z ich dodatkiem, ale jeśli akurat nie masz ich pod ręką, nic nie szkodzi! Wystarczy ci trochę spłaszczonych alg i ciepła woda :)

JAK STOSOWAĆ MASKĘ Z ALG?

Dokładnie zmyj makijaż i oczyść twarz, przygotowując ją do nałożenia maski. Algi namocz chwilę w ciepłej wodzie, po czym ostrożnie nałóż je na twarz - dla komfortu omiń okolice oczu i ust. Dla pełnego efektu trzymaj w ten sposób powstałą maskę ok. 15 min, po czym zdejmij ją i przemyj twarz wodą.

Algi złagodzą podrażnienia, ukoją naszą skórę i zwężą pory. Mogą również świetnie wpłynąć na zmarszczki i przeciwdziałać starzeniu się !


Masaże twarzy

Masaże twarzy to coś, co w koreańskiej pielęgnacji przejawia się na kilka sposobów. Masaż możemy wykonać rękami, specjalną szczoteczką, masażerami, a także ręcznikiem namoczonym w ciepłej wodzie.

Samych technik masażu oczywiście jest wiele, ale opierają się na tej samej bazie, czyli rozmasowywaniu kremy po odpowiednich "trasach". Technika którą ja wam przedstawię to jedna z prostszych i zajmujących mniej czasu :)

Masaż należy wykonywać  delikatnie naciskając na twarz, wykonując dosyć powolne ruchy. Punkty od 3- powinny trwać po ok. minucie. Można oczywiście wykonać go wszystkimi innymi metodami, nie tylko dłońmi!

JAK WYKONAĆ MASAŻ TWARZY KOREAŃSKĄ METODĄ?

1.Dokładnie umyj twarz i dłonie(ciepłą wodą, aby zagrzać ręce!), a następnie nałóż na nie swój ulubiony krem lub olejek nawilżający - koniecznie taki, który za szybko się nie wchłonie.

2.Przyłóż dłonie do czoła, brody i policzków, przytrzymując po ok.2-3 sekundy, aby zostawić na nich krem/olejek.

3.Opuszkami palców wykonaj linię od środka oka i zawiń na skroni, rysując "ślimaka".

4.Złóż dłonie w pięści i przejedź wzdłuż kości policzkowych - od środka twarzy na zewnątrz.

5.Kierując się od górnej części nosa, poprzez górę czoła, skronie i brzegi policzków "dojedź" dłońmi do brody.

6.Zakończ masaż lekko masując szyję, przesuwając dłonie od jej środka na zewnątrz.

Przykładowy masażer:




Zasypka dla niemowląt

Koreanki dążą do posiadania jak najjaśniejszej cery. Oprócz jasnych podkładów, korektorów i pudrów w kolorze białym, jakie można wykorzystać, niektóre z nich stosują tzw.jamsu. Jest to nic innego, jak puder dla niemowląt :) 
Wykańcza on makijaż, utrwalając go na wiele godzin, a także mocno matuje skórę i rozjaśnia ją o kilka odcieni.


JAK WYKONAĆ JAMSU?

Po wykończeniu makijażu dokładnie pokryj twarz zasypką,wklepując ją pędzlem, gąbeczką lub puszkiem do pudru. Następnie zamknij oczy, włóż twarz do miski z zimną lub letnią wodą i przytrzymaj 10-30 sekund. Zaczekaj aż wyschnie, ewentualnie lekko wycierając i gotowe! 





Dla tych, którzy jeszcze nie mieli okazji jej wypełnić, wstawiam link do ankiety. Jest anonimowa i zajmie wam nie więcej niż kilka minut, a mi pomoże tworzyć dla was lepszą stronę ( i może poprawi humor!) :)


powered by Typeform


Marzenia...Do Spełnienia

Marzenia...Do Spełnienia

Będzie mi bardzo miło, jeśli wypełnicie ankietę na końcu wpisu!
Kilka miesięcy temu zobaczyłam u jednej z blogerek (niestety nie pamiętam nazwy jej bloga:() serię, w której opisywała spełnianie swoich marzeń. Jasne, przeszło mi przez myśl, że sama mogłabym popracować nad realizacją kilku, ale wyśmiałam te myśli, twierdząc, że jeśli mają się spełnić, to się spełnią. Straszna bzdura.
Jeżeli mam być szczera, to wątpię, by w ciągu najbliższych lat udało mi się spełnić chociaż połowę tych, które bym chciała. Ale siedząc i nic nie robiąc nie spełnię żadnego, dlatego warto spróbować! Przecież nawet próby mogą okazać się świetną zabawą, prawda?

Aby uporządkować wszystko w głowie, przygotowałam listę wszystkich pragnień, jakie przyszły mi do głowy - niektóre łatwiejsze, inne prawie niemożliwe do zrealizowania. Podkreślone pozycje to te, na których spełnienie bardziej liczę ;)




1.Kilkumiesięczny wyjazd do Korei (Tego raczej nie muszę tłumaczyć, sami rozumiecie)


2.Nurkowanie z żółwiami morskimi (Miałam okazję nurkować raz, w zeszłym roku, na Fuertaventurze. Ale...Chciałabym podczas płynięcia spotkać coś więcej niż kilka rybek :p)


3.Skok ze spadochronem (Tego nie udało mi się zrealizować głównie przeze mnie samą, gdyż mój lęk przed spadaniem nie pozwala mi nawet zaplanować podobnej przygody. Mam jednak nadzieję, że uda mi się go pokonać!)


4.Umiejętność pozowania do zdjęć (Zawsze miałam problem z wychodzeniem na nich "naturalnie")


5.Pływanie z delfinami (oczywiście w naturalnym środowisku, gdzie nie są w żaden sposób męczone...)


6.Przygarnięcie kota



7.Staż w gabinecie weterynaryjnym (lub coś w tym stylu)



8.Rejs luksusowym jachtem


9.Kurs fotografii


10.Otwarcie pogotowia dla zwierząt (To moje marzenie na nieco bardziej odległą przyszłość, ale jest dla mnie bardzo ważne, więc pomyślałam, że warto je tu umieścić)


11.Samotny wyjazd za granicę


12.Umiejętność porozumiewania się w j.koreańskim na poziomie zaawansowanym


13.Zobaczenie na żywo wieloryba (na wolności)


14.Zajęcia z jogi


15.Upieczenie udanych ciasteczek :) 




Jak tak teraz myślę, to od wielu z nich dzieli mnie tylko kwestia finansowa. A mówią, że nie wszystko zależy od pieniędzy... :p

Na blogu umieszczam tą listę, aby zachęcić do realizacji marzeń zarówno mnie, jak i was - wszystkich tych, którzy w tej chwili czytają to zdanie. Bo czasem można nawet nie zdawać sobie sprawy, jak niewiele brakuje do ich realizacji. A to dopiero byłaby strata, gdyby zaprzepaścić taką okazję... Koniecznie dajcie znać, jakie są wasze marzenia - i co robicie, aby je spełnić!

Na koniec chciałabym też prosić was o wypełnienie krótkiej, anonimowej ankiety na temat bloga. Pomoże mi go ulepszyć i tworzyć dla was lepsze treści! Jest to kilka pytań na temat designu i tematyki, a także miejsce na zamieszczenie waszej własnej sugestii - sprawdźcie sami :) Dziękuję za każdą odpowiedź!



powered by Typeform

Jak zaczęła się moja przygoda z Koreą?

Jak zaczęła się moja przygoda z Koreą?

Azjatyckie dramy... Tak, zdecydowanie wiele dla mnie znaczą. Kiedy myślę o Korei, to właśnie one są pierwszym, co przychodzi mi do głowy. Dlaczego? Już opowiadam :)

Nie tak dawno temu, kiedy Azja nie była pośród moich zainteresowań, kilka z moich znajomych już wtedy ją uwielbiała - mówię tu głównie o k-popie i dramach. Wiadomo, nie mogło obyć się bez rozmów o nich w mojej obecności, czy wspólnego słuchania utworów, ale jakoś...nie zachęciły mnie. I możliwe że do tej pory podchodziłabym do całego azjatyckiego świata sceptycznie, gdybym pewnego razu nie dała się przekonać do obejrzenia jednej z dram!

Była to 1-godzinna seria "Exo Next Door", której każdy odcinek trwał 12 minut. Właśnie jej długość przekonała mnie do próby, ale, jak na ironię, gdy tylko skończyłam oglądać, marzyłam o jej wydłużeniu. Jako ciekawostkę dodam, że było to w środku nocy, a ja leżałam pod kołdrą i miałam nadzieję, że moje słuchawki są szczelne na tyle, że dźwięk nie obudzi mojej mamy. Nie ma to jak spektakularny początek ;)



Do tej pory nie jestem, i nie planuję zostać typową fanką k-popu, ale mimo wszystko obejrzenie tego koreańskiego serialu naprawdę zmieniło moje życie, jakkolwiek sztucznie to brzmi. Zresztą podobnie jak ten blog!

Raz, nieco ponad pół roku temu, pisałam już tutaj o dramach - był to poradnik dla osób, które ich nie znają, nie wiedzą gdzie je oglądać, albo też szukają nowych propozycji - ale myślę, że było to zbyt ogólnikowe i nie do końca spełniające moje obecne oczekiwania :)
Dlatego właśnie, jako "dodatek" do dzisiejszego wpisu, przygotowałam dla was 5 wartych obejrzenia dram, wraz z krótkimi opisami.

  • W - TWO WORDLS
Była to pierwsza tak długa, bo trwająca 20 godzin, dram,  jaką oglądałam.  "Męczyłam" się z nią dobre kilka tygodni! (Dla porównania, obecnie podobnej długości drama zajmuje mi średnio 4-6 dni)
Drama łączy ze sobą dwa światy - ten ludzi i ten, w którym żyją bohaterowie komiksu. Przez długi czas nic ich nie łączyło, ale jak to zawsze się zdarza, w pewnym momencie czemuś, czy raczej komuś, udało się przedostać na drugą stronę... Niesamowita historia :)


  •  MY LOVE FROM THE STAR
Wyobrażacie sobie, jak to byłoby spotkać kogoś z innej, nieznanej planety? Bo choć wydaje się to nierealne, właściwie skąd mamy pewność, że takiej osoby nie ma na Ziemi? ;)
Ja zawsze marzyłam o tym, aby odkryto życie na innej planecie, czy księżycu... W "My love from the star" się to urzeczywistnia - Min Yoon, który zdecydowanie nie pochodzi z Ziemi, zostaje na niej uwięziony na wiele lat... Jak potoczy się jego historia? - Zachęcam do sprawdzenia!


  •  OH MY VENUS i SHE WAS PRETTY
Ogólnie rzecz biorąc, byłyby to typowe, dramowe, romanse. Byłyby, bo nie są! To jedyne, które do tej pory znalazłam, w których główne bohaterki nie są ideałami rodem z magazynu modowego czy billboardu w centrum Seulu - jedna z nich ma sporą nadwagę, a druga problem z kolorytem cery i bardzo...specyficzną fryzurę.
Fabuła polega na metamorfozie dziewczyn, ale jest naprawdę wciągająca, ciekawa i przede wszystkim prawdziwa, jak na dramę!


  • SUSPICIOUS PARTNER
Suspicious partner, czyli trochę o zbrodni, śledztwie i prawie, a przy tym najlepszy, ze wszystkich pojawiających się w obejrzanych przeze mnie dramach, romans. Jeżeli miałabym wybrać 2 dramy, które podobały mi się najbardziej, myślę że ta na pewno by się w nich znalazła, dlatego jeśli lubicie podobne klimaty, koniecznie obejrzyjcie!



~~~
Wszystkie dramy dostępne są na Viki i prawdopodobnie na DramaQueen!



3 nietypowe koreańskie kawiarnie, jakich nie zobaczymy w Polsce

3 nietypowe koreańskie kawiarnie, jakich nie zobaczymy w Polsce

Korea zdecydowanie charakteryzuje się szerokim wyborem kawiarni, które bardzo często nie są zwykłymi, jakie widzimy u nas, wychodząc na ulicę... Często kawiarnie są tematyczne, z dodatkowymi udogodnieniami (np. kawiarnia pełna komiksów, z możliwością przymierzania strojów czy masażu wykonanego przez rybki). Możliwości jest naprawdę wiele i mimo, że naprawdę chciałabym przedstawić wam je wszystkie, nie wiem nawet, czy starczyłoby mi wpisów w tym miesiącu, dlatego przygotowałam krótkie opisy trzech, moim zdaniem najbardziej interesujących, kawiarni Korei :)


1.Szopia kawiarnia

To miejsce jest jednocześnie domem kilkunastu szopów, kapibary, a nawet wietnamskich świnek. Zwierzęta zostały uratowane i przygarnięte z niewoli, a ich przyjazne nastawienie tylko zachęca do kontaktu :) Bo mimo wielu zasad, koniecznych dla bezpieczeństwa zarówno mieszkańców kawiarni, jak i klientów, można głaskać i nawiązywać kontakt z szopami!
 Można porównać ją do kocich kawiarni, które niedawno pojawiły się także w Polsce, ale wiadomo... Szopy są znacznie bardziej niezwykłe od kotów.



2.Kawiarnia z motywem...kupy

Po zobaczeniu na zdjęciach z ulicznego stoiska ciastka w kształcie kupy właściwie nie powinno mnie to dziwić. Ale...kawiarnia? Korea nieustannie zaskakuje!
Mimo, że miejsce nie jest szczególnie duże, całe opiera się właśnie na tym motywie. Jedzenie, napoje, pluszaki, a także wiele dekoracji - a wszystko to związane z kupą. Znalazł się tam nawet sztuczny sedes...!
Nie jest to może wymarzone miejsce na posiłek, ale za to na pewno zapewni niezapomniane wspomnienia i mnóstwo śmiechu, podczas "zwiedzania" całej kawiarni, to wam mogę zagwarantować :)



3.Kawiarnia pełna muminków

Ta, w przeciwieństwie do poprzedniej pozycji, jest z kolei naprawdę duża. I od góry do dołu wypełniona muminkami! Oprócz kawiarni, w której wszystkie napoje, ciasta, czy inne przysmaki mają rysunek, kształt lub jadalną naklejkę związaną z muminkami, pełni również funkcję sklepu. Możemy więc zakupić pluszaki, kosmetyki, gadżety, długopisy a także zestawy na prezent i wiele innych, które nawet nie przychodzą nam do głowy, gdy myślimy o kawiarni!
Warto wspomnieć również, że cały wystrój, łącznie z meblami, posiada motyw muminków i dostępne są również muminkowe miejsca do zdjęć...
Wchodząc do takiego miejsca możemy więc naprawdę poczuć się jak w krainie pełnej muminków!

http://www.napokladziezycia.pl/kawiarnia-muminkow-seul-korea/

HiNative - spytaj Koreańczyka

HiNative - spytaj Koreańczyka

Jakiś czas temu, przeglądając przydatne do nauki koreańskiego, natrafiłam na aplikacje HiNative. I choć (jak wiele innych, w moim przypadku) z początku nie zrobiła na mnie najlepszego wrażenia, okazała się jednym z bardziej wartościowych, jeśli chodzi o aplikacje, odkryć tego roku!

HiNative służy, ogólnie rzecz biorąc, do wzajemnej pomocy w nauce. Oferuje nam możliwość zadawania pytań opierających się na gotowych, dostosowujących się do wszystkich wersji językowych schematach, czyli np. "jak to powiedzieć", "czy to brzmi naturalnie", albo "pokaż mi przykład", a także naszych własnych, zależnych tylko od naszej inicjatywy, łącznie z nagrywaniem głosu i wstawianiem zdjęć.

 Co najbardziej podoba mi się w całej aplikacji to fakt, że na pytania faktycznie dostajemy odpowiedź! Czas oczekiwania zależy oczywiście od ilości użytkowników, posługujących się danym językiem i godziną w ich kraju, ale np. w przypadku koreańskiego zajmuje to zazwyczaj kilkanaście minut, a angielskiego 3-5 :)

[Z powodu kiepskiego internetu na wakacjach nie mam zdjęć aplikacji ani jej logo, zaktualizuję po powrocie do domu :p]

 Do wyboru mamy ponad 110 języków z całego świata i większość z nich może pochwalić się aktywnymi użytkownikami. Oprócz samego zadawania pytań, możemy również oczywiście odpowiadać - na pytania zadane przez innych, czy to na temat naszego kraju, czy innego, choć trochę nam znanego!

Aplikacja pozwala nam dowiedzieć się właściwie wszystkiego, co nas w danej chwili zastanawia.
Czy nasza wymowa jest właściwa ( dzięki opcji nagrywania dźwięku w pytaniu i odpowiedziach), jak powinna brzmieć,jeśli nie jest, czy zdanie, lub inna wypowiedź przez nas skonstruowana jest poprawna, jak brzmi wyrażenie w danym języku, a nawet jakie są ciekawostki, zwyczaje i atrakcje w kraju o który pytamy.

Z własnego doświadczenia powiem, że właśnie z tą aplikacją próbowałam nauczyć się poprawnego "Dzień dobry" w języku koreańskim (miałam, i nadal trochę mam, problem z wymową tego słowa) i wiele bardzo miłych Koreańczyków mnie w tym wspomogło! Wysyłałam też do korekty fragmenty maili do zagranicznych firm, których nie byłam pewna, czy też moje mini-wypracowania na zajęcia z koreańskiego ^^


Co do kosztów, wygląda to tak, że przez pierwsze 2-3 tygodnie mamy dostęp do wszystkiego, natomiast po tym czasie zostaje nam tylko kilka opcji zadawania pytań bez konieczności opłat (kilkadziesiąt złotych na miesiąc). Oczywiście, mimo korzystania nie opłaciłam aplikacji, bo nie sądzę, żeby było warto! Poradziłam sobie tak, że co jakiś czas, jeśli chcę korzystać, a bezpłatny okres już wygasł, po prostu zakładam nowe konto. A nowe konto=nowe bezpłatne tygodnie :) O ile nie zależy komuś na zbieraniu punktów i uwiarygodnianiu profilu, myślę, że jest to świetna opcja.

Podsumowując, aplikacja jest zdecydowanie warta uwagi, zwłaszcza dla tych, którzy szukają takich, wspomagających naukę języków, ale jeśli nie chcemy wydawać na nią nie wiadomo jakich pieniędzy, trzeba umieć sobie radzić :)
A wy, macie jakieś sprawdzone aplikacje do nauki?
31 ciekawostek o Japonii

31 ciekawostek o Japonii

 Nie tak dawno temu pojawiła się pierwsza część, w której przedstawiłam ciekawostki o Korei Południowej. Tym razem pomogę wam lepiej poznać kolejny, bardzo popularny kraj wschodniej Azji - Japonię, czyli kraj kwitnącej wiśni :) Mimo, że Japonia mnie interesuje, większości przedstawionych ciekawostek nie znałam do tej pory, więc dla mnie jest to całkowita nowość. Mam nadzieję, że was też trochę zaskoczę!



1.Tokio, czyli stolica Japonii, jest drugim najdroższym do życia miastem na świecie.
2.Gest machania ręką oznacza chęć rozmowy.
3.W Japonii można spotkać kwadratowe arbuzy, które stworzono po to, aby zajmowały mniej miejsca w transporcie.
4.Narodowym sportem jest sumo.
5.W Japonię wlicza się 6800 wysp!
6.To kraj, w którym jest najniższy wskaźnik przestępczości na całym świecie.
7.Niemal wszyscy mieszkańcy umieją czytać i pisać.
8.Większość japońskich ulic nie ma nazw.
9.Osoby, posiadające tatuaże nie mają wstępu do niektórych publicznych łaźni i gorących źródeł.
10.To z Japonii wywodzą się popularne obecnie mangi.
11.Najpopularniejszy w Japonii napój gazowany - fanta - dostępny jest w ponad 70 smakach.
12.Ryż jest dołączany do niemal wszystkich posiłków :)
13.Kotatsu to specjalny japoński stół z zamontowanym pod spodem piecykiem i kołderką przymocowana do blatu, którą przykrywa się nogi aby je ogrzać.
14.W Japonii całkiem legalnie działają mafie - strzegą porządku w różnych regionach!
15.Wchodząc do łazienki, należy założyć specjalne kapcie, aby nie zabrudzić reszty domu.
16.Siorbanie podczas posiłku to oznaka szacunku i swego rodzaju komplement dla kucharza.
17.Marihuana pospolicie porasta zbocza japońskich gór.
18.Znacznie popularniejsze od piekarników są kuchenki ryżowe.
19.Czasami pociągi są tak zatłoczone, że pracownicy kolei zatrudniani są do przepychania pasażerów wewnątrz pociągu!
20.Rok szkolny zaczyna się w kwietniu.
21.W Japonii znajduje się wieżowiec, przez który na wylot przechodzi autostrada.
22.Termin karaoke oznacza w języku japońskim “pusta orkiestra”.
23.98 % adoptowanych osób to mężczyźni w wieku od 20 do 30 lat!
24.Japończycy są bardzo punktualni, a ich pociągi i autobusy zazwyczaj nie spóźniają się więcej niż 30 sekund!
25.To w Japonii otwarto pierwszy hotel obsługiwany przez roboty.
26.W kraju popularne są tzw.hotele kapsułowe.
27.Ok. 34% społeczeństwa nie ma stałego zatrudnienia.
28.Pismo japońskie należy do najbardziej skomplikowanych na świecie.
29.W Japonii znajduje się 200 wulkanów, w tym aż 80 aktywnych.
30.W domach są specjalne podwyższenia podłogi, aby wiadome było, gdzie należy zdjąć buty czy kapcie.
31.W języku japońskim nie ma żadnych przekleństw.

10 sklepów internetowych z azjatyckimi kosmetykami

10 sklepów internetowych z azjatyckimi kosmetykami

Azjatyckie, a zwłaszcza koreańskie, kosmetyki stały się w ostatnich latach prawdziwym hitem. Ich dostępność w Polsce staje się coraz lepsza, ale wciąż spotykamy się z pytaniem - gdzie najlepiej je zamawiać? Sklepów stacjonarnych, które oferują szerszy wybór azjatyckich kosmetyków wbrew pozorom nie jest wcale tak wiele. Oczywiście, szukając kilku masek w płachcie, czy kremu ze śluzu ślimaka, nie trzeba się szczególnie wysilić(na szczęście)...
Jednak jeśli do swojej pielęgnacji wprowadzasz więcej produktów z Azji, raczej bez zamawiania przez internet się nie obejdzie. Ja wręcz wolę kupować je w sklepach internetowych, jest to znacznie wygodniejsze, a wybór i różnorodność większa :)
Jeśli szukasz sprawdzonych sklepów internetowych, w których znajdziesz oryginalne, azjatyckie kosmetyki, ten wpis jest dla ciebie!



1.Koreański Sekret

Mało kto nie słyszał jeszcze o Koreańskim Sekrecie. Wiele osób go zachwala i uwielbia... Ja myślę, że trzeba umieć w nim szukać, aby za bardzo nie przepłacić, bo część produktów ma naprawdę wysokie ceny. Ale trzeba przyznać, wybór - zarówno kosmetyków do pielęgnacji, jak i do makijażu - jest niesamowicie duży!



2.Miyun

Ten niedawno otwarty sklep nie ma jeszcze szczególnie szerokiego asortymentu, ale prężnie się rozwija :) Właścicielka sama testuje wszystkie kosmetyki z jego oferty i przedstawia wrażenia na stronie Miyun na facebook'u. Świetny pomysł, zawsze możemy dowiedzieć się, jakiemu produktowi warto zaufać!



3.Shibushi

Tym, co najbardziej podoba mi się w kolejnym, jednym z popularniejszych sklepów z azjatyckimi kosmetykami, jest podział na poszczególne kroki koreańskiej pielęgnacji. W każdym jednym kroku możemy zakupić produkty, tym samym gromadząc wszystkie, niezbędne do rytuału :)



4.BeautyTrend

Tego sklepu sama właściwie prawie nie znam, ale moja przyjaciółka regularnie z niego zamawia i jest zadowolona, więc myślę, że możecie mu zaufać! Moją uwagę szczególnie zwrócił całkiem spory wybór masek całonocnych, niektórych naprawdę ciekawych, i was też zachęcam do ich przejrzenia :)



5.Nextera

Ten jest bardziej nastawiony na gadżety i ubrania, niż kosmetyki, dlatego tych jest zaledwie kilka. Ja jednak od jakiegoś czasu w Nexterze kupuję produkty do włosów i sprawdzają się naprawdę dobrze, dlatego myślę, że mimo niewielkiego wyboru warto do niego zajrzeć ^^



6.Gangnam

To jeden z moich ulubionych sklepów internetowych, w których zamawiam moje azjatyckie kosmetyki. Asortyment jest duży i świetnie wpasowuje się w mój gust :) Jeśli planujecie w nim zamawiać, dam wam dobrą radę - czekajcie na promocje! Serio, warto. Promocje są częste i na tyle duże, że możecie trafić na maski za kilka złotych, a kremy za kilkanaście. Jak na Polskę, to naprawdę świetnie!
[A teraz, póki są wakacje, jest zniżka 20% na cały asortyment, na hasło "Wakacje" :))]



7.Cocolita

W tym ogromnym sklepie z produktami do pielęgnacji znajduje się jedynie dział z azjatycką pielęgnacją, ale wciąż, naprawdę duży. Są tam głównie maski (kilkaset rodzaji!), ale nie znaczy to, że nie możemy znaleźć ciekawych kosmetyków.



8.Jeju

Ten sklep  wyjątkowo bardziej podoba mi się jako stacjonarny. Tylko wtedy ma atmosferę, która buduje jego urok :) Jednak (pomimo dość wysokich cen) zapraszam na ich stronę, może znajdziecie coś dla siebie.





9.Asian store


Ten sklep do moich ulubieńców  na pewno nie należy, chociażby ze względu na szatę graficzną, która zupełnie do mnie nie przemawia, ale wiem, że wiele znanych mi osób go poleca, więc jeśli macie ochotę, zajrzyjcie ^^



10.Juui

W Juui najbardziej podobają mi się dostępne masażery twarzy, które niestety dosyć rzadko dostępne, są naprawdę genialne! Jednak oferta przeróżnych kosmetyków również jest spora, a sam sklep jest świetnie uporządkowany i łatwo w nim znaleźć to, czego szukamy :)



Jeśli jednak w żadnym ze sklepów nie znajdziecie tego, czego szukacie, możecie odezwać się do autorki strony Yumiko , która, oprócz stałych produktów, oferuje zamówienie wybranej przez was rzeczy z zagranicznej strony ^^ Dla mnie jest to świetna opcja, bo mimo wszystko w Polsce nie ma aż takiego wyboru, jaki byśmy chcieli, aby był!

"Graffiti Moon", namalowane na horyzoncie

"Graffiti Moon", namalowane na horyzoncie

Tytuł: "Graffiti Moon"
Autor: Cath Crowley
Liczba stron: 292
Wydawnictwo: Jaguar
Oprawa: miękka, ze skrzydełkami

WIECZÓR - w pogoni za nieznanym
NOC - pełna niedomówień i niepotrzebnych tajemnic
RANEK - przepełniony odwagą, szczerością i spełnieniem. Tak rodzi się uczucie dwojga wrażliwych ludzi, którzy muszą na nowo zbudować wzajemne zaufanie.



"Graffiti moon" to dzień pełen intensywnych zdarzeń, doznań, zmian i odkrywania samych siebie. Jeden dzień  - to mało, prawda? Jednak dla głównych bohaterów to znacznie więcej, niż 24 godziny. Jest to dzień, w którym poznają, wybaczają, rozumieją... Odnajdują siebie. I jest to dla nich najcenniejszym ze wszystkiego, czego mogliby się spodziewać.

Lucy, marzy o Shadowie, tajemniczym malarzu graffiti, czy raczej - jej wyobrażeniu o nim. Jest zafascynowana jego pracami i wydaje jej się, że dzięki nim wie wszystko o ich autorze. Shadow jest dla niej jedynym, co wyróżnia się w jej świecie, i co tak bardzo warte jest uwagi. Mimo, że zna jedynie pseudonim - kilka liter, które z czasem nabierają znaczenia. A może właśnie dlatego...?



Ed, który stracił swojego mentora, większość czasu spędza na malowaniu. Ptaków, postaci, natury, przedmiotów... Wszystko to zostaje na ścianach opuszczonych budynków, jako ślad po dwóch nastolatkach, którzy odnaleźli swoją pasję. Lucy pamięta jako dziewczynę, która bez mrugnięcia okiem zostawiła go, nie wzywając karetki. Ale, czy kiedykolwiek naprawdę ją znał?

Jest jeszcze Poeta - tajemniczy (a może nie tak bardzo?) chłopak, który zapisuje swoją historię w postaci wiersza. Zarówno w jego świecie, jak i w książce ;)

Nastrój powieści, tak jak we wszystkich pozycjach tej autorki, które do tej pory czytałam, jest niezwykły. Wręcz możemy poczuć zapach wysychających na ścianie farb! Wszystko w książce kręci się wokół sztuki - ale pomimo, że osobiście nie jestem jej fanką, nie przeszkadza to czytaniu, a jedynie wplata się w historię, tworząc wraz z nią całość.



Jak dla mnie, wątek kryminalny w "Graffiti Moon" to ten, który można by całkowicie pominąć. Jest to bardziej "zapychacz" (przynajmniej moim zdaniem) i nawet w tej roli sprawdza się nie najlepiej, zaburzając realizm zdarzeń.

Mimo wszystko, jednak warto docenić, że książka jest szczera. Podoba mi się równowaga między wadami i zaletami, zarówno bohaterów, jak i w pewnym sensie - zdarzeń. Myślę, że to świetna pozycja na wolny wieczór. Jest to lekka i przyjemna powieść, ale jednocześnie niosąca ze sobą przekaz, i poruszająca.

Powieść, choć ciekawa, zdecydowanie nie dorównuje poprzedniej pozycji Cath Crowley, jaką miałam okazję przeczytać - "Słowa w ciemnym błękicie". Jednak wciąż, jeśli szukasz książki jak ta, a "Słowa w ciemnym błękicie" masz już za sobą, myślę, że warto po nią sięgnąć :)

Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Jaguar:


Copyright © 2014 Chinguui blog , Blogger