Wywiad z autorkami bloga - Polki w Korei!

 Kasia i Dori pierwszy raz odwiedziły Koreę Południową 7 lat temu. Teraz mieszkają w niej już od kilku lat, i właśnie stamtąd prowadzą swojego bloga - Polki w Korei (Na którego serdecznie was zapraszam! :))

 1. Cześć! Może na początek opowiecie coś o sobie? :)

Kasia: Mam 29 lat i w Korei mieszkam na stałe od 3 lat. Od roku już jako mężatka. Uwielbiam kuchnie koreańską
 i uczę się jej namiętnie w każdej wolnej chwili. Poza tym uwielbiam zwiedzać, robić zdjęcia i poznawać coraz to 
nowe miejsca w Korei.
Dori: Ja mam 26 lat a w Korei jestem już od ponad dwóch. Wcześniej studiowałam koreanistykę w Poznaniu, 
tutaj w Seulu natomiast ukończyłam właśnie studia magisterskie. Kocham podróże, kawę, i azjatycką kuchnię. 

  

2. Co zainspirowało was, aby wyjechać do Korei? Była to spontaniczna decyzja, czy może od dłuższego czasu 

planowana?

Kasia: U mnie była to decyzja w 100% spontaniczna. Wszystko zaczęło się w 2011 roku gdy nie interesowałam się
 Koreą prawie zupełnie. Znajoma zadzwoniła do mnie czy nie chciałabym jechać na wolontariat do świątyni 
buddyjskiej na 10 dni w Korei. Nie wiem co mnie wtedy podkusiło, ale od razu się zgodziłam. Wtedy też pierwszy
 raz leciałam samolotem, haha
Dori: U mnie była to natomiast od dawna zaplanowana wycieczka. Razem z przyjaciółką zbierałyśmy pieniądze i
 zorganizowałyśmy sobie cały wypad. I tak jak Kasia, ja również wyleciałam do Korei po raz pierwszy w 2011 roku.
 Koreą (a właściwie Azją, zwłaszcza Japonią) interesowałam się od bardzo dawna i taki wyjazd był spełnieniem 
moich marzeń. Później dostałam się na studia w Poznaniu i miałam okazję wyjechać na roczny kurs językowy. A 
w 2016 roku wróciłam znowu, by kontynuować studia, tym razem magisterskie.  

3. Jak miałyście okazję się poznać? Było to jeszcze w Polsce, czy dopiero na miejscu - w Korei?

Kasia: Poznałyśmy się w Poznaniu. Ja studiowałam obsługę ruchu turystycznego na WSHIG, a Dori Koreanistykę
 na UAM. Po powrocie z Korei zaczęłam się już na poważnie interesować tym krajem, więc nie mogło mnie 
zabraknąć w barze prowadzonym przez Koreańczyka. I to właśnie ten Koreańczyk nas ze sobą zapoznał, to dzięki
 niemu okazało się, że w tym samym czasie w sierpniu 2011 roku byłyśmy w Korei.
Dori: Tak, znamy się więc już od jakichś 7 lat. 

4. Jakie były wasze wrażenia podczas pierwszej wizyty w tym kraju? Coś szczególnie zwróciło waszą uwagę? 

Zachęciło, czy może wręcz przeciwnie, do niego?

Kasia: Moja pierwsza wizyta sprawiła, że się zakochałam w Korei na amen. Wszystko było idealne! Ludzie tacy 
mili i pomocni, jedzenie przepyszne, widoki cudowne i tyle się działo! Nawet zatrucie pokarmowe i pierwsza 
wizyta w szpitalu nie zrzuciły mi różowych okularów. Teraz po czasie widzę, że jak w każdym innym kraju i tu
 kolorowo nie jest, ale wtedy było zupełnie inaczej.
Dori: Moje pierwsze wrażenie nie było aż takie dobre, ponieważ Koreę odwiedziłam zaraz po Japonii. Japonia
 była niesamowita i taka ładna, dlatego Korea wydała mi się wtedy taka… szara. Ale było to tylko chwilowe, 
ludzie byli naprawdę pomocni i mili, chociaż w 2011 roku nie było tutaj jeszcze tylu obcokrajowców, także 
byłyśmy z przyjaciółką trochę w centrum zainteresowania. Jedyne, co rzuciło mi się w oczy, to na pewno ceny. 
W porównaniu z Japonią, Korea była wtedy bardzo tania. No i do tej pory nie wiem, jak udało nam się całymi 
dniami zwiedzać podczas takiego upału.

5. Co najbardziej was zaskoczyło w Korei?

Kasia: Jedyne co pamiętam to okropny zaduch i wilgotność zaraz po wyjściu z samolotu. Było jak w saunie i 
zupełnie nie dało się oddychać! Po przejściu krótkiego odcinka już byłam cała spocona i zmęczona.
Dori: Brak śmietników! Trzeba było się czasem namęczyć, żeby wyrzucić butelkę, czy nawet papierek po lodzie, 
nie mówiąc już o innych rzeczach. Spokój, bo w tamtym okresie przed naszym wylotem było również pełno 
wiadomości związanych z Koreą Północną. I… sauna. Nie spodziewałam się, że trzeba będzie rozebrać się ze
 wszystkiego. Ale byłam tak zmęczona, że to już naprawdę nie miało znaczenia. Pierwszą przygodę z koreańską 
sauną zapamiętam na długo, haha 

6. Gdybyście miały podać największą wadę Korei, to co by to było?

Kasia: Dla mnie zdecydowanie zanieczyszczenie powietrza. W Korei naprawdę jest wiele wspaniałych gór i 
miejsc, gdzie można spędzić czas na zewnątrz, ale smog, yellow dust i zanieczyszczenie sprawiają, że ciężko się 
tym cieszyć.
Dori: Tutaj zgodzę się z Kasią. Wiosna to moja ulubiona pora roku, jednak ze względu na zanieczyszczenie 
powietrza nie można się nią tutaj w pełni cieszyć. 

7.   Co jest najtrudniejsze w życiu Polaka w kraju takim jak Korea Południowa?

Kasia: Nie jest łatwo o zatrudnienie. Nie mówię, że to niemożliwe, bo da się znaleźć, jeśli się intensywnie szuka, 
ale nie jest to bardzo proste. Zwykle pochodząc z anglojęzycznego kraju dużo łatwiej się tu gdzieś zaczepić czy
 znaleźć jakieś źródło dochodu. No i dla mnie, jako osoby, która lubi gotować, to brak niektórych składników.
Dori: Żeby mieszkać w Korei trzeba być dość elastycznym. Różnice kulturowe potrafią sprawiać Polakom wiele 
trudności, a praca z Koreańczykami nie należy do łatwych. O ile uniwersytety wręcz biją się o zagranicznych 
studentów, to tak jak Kasia wspomniała, ze znalezieniem pracy trzeba się trochę namęczyć. 


8.   I na koniec - Czy można w niej znaleźć miejsca związane z Polską (polskie sklepy, restauracje...)?

Kasia: Miejsc związanych z Polską bardzo dużo nie ma, ale coś się znajdzie. Na uniwersytecie Konkuk znajduje się
 tablica z cytatem Józefa Piłsudskiego „Być zwyciężonym i nie ulec to zwycięstwo, zwyciężyć i spocząć na laurach
 to klęska” w języku polskim. Niedaleko od pałacu Gyeongbokgung powstała polska hotdogownia, w której 
znajdziemy też polskie zapiekanki, czasem bigos i grzaniec. A zdarzają się nawet pierogi czy gołąbki. No i 
oczywiście co roku w maju przez Ambasadę organizowany jest Dzień Polski.
Dori: Jest też Bułgarska restauracja Zelen. Właściciel jest w połowie Polakiem i czasem pojawiają się tam polskie
  dania (np. z okazji świąt Bożego Narodzenia czy na Wielkanoc). Polskich sklepów nie ma, ale czasem na półkach
 supermarketów można znaleźć polskie produkty, takie jak czekolada, napoje (np. Tymbark), czy piwo
 (np. Żywiec). 

Bardzo dziękuję za poświęcony czas i życzę samych sukcesów! :)

31 komentarzy:

  1. Od jakiegoś czasu czytam Polki w Korei, i uwielbiam! Ciekawy wywiad ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też, mają bardzo ciekawego bloga! Miło mi to słyszeć :)

      Usuń
  2. Wschód potrafi zauroczyć swoją egzotyką, ale i życiem w zupełnie innym tempie.

    OdpowiedzUsuń
  3. jeju moim marzeniem jest odwiedzenie wschodu!

    https://magdalenaplak.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim też, i mam nadzieję, że kiedyś się uda! :)

      Usuń
  4. Wow nie wiedziałam, że za granicą możemy dostać także polskie produkty :)

    OdpowiedzUsuń
  5. wschód to dla mnie jakaś totalna abstrakcja, bardzo bym chciała kiedyś tam zawędrować :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mimo tego, ze jest tam tak zanieczyszczone powietrze, chciałabym tam pojechać nawet na tydzień:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mieszkam w chyba najbardziej zanieczyszczonym mieście w Polsce, z alergią na smog. Nie jest tak strasznie, jak się wydaje ;)

      Usuń
  7. Bardzo fajnie się czytało ;-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Polacy są rozsiani po całym świecie.klaudia j

    OdpowiedzUsuń
  9. Mieszkac tam to moze nie, ale jezdzic na wakacje, pozwiedzac owszem.... :)

    Kochana, informuje, ze Twoj szanlon bloga nie jest kompletnie przystosowany na wersje mobilna. Nie przesowa tekstu w boki (lewo,prawo)i widać tylko polowe(lewa strone) tego co napisalas. Tak jakby post byl urwany...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za informacje, właśnie sprawdziłam, faktycznie coś jest nie tak... Nie jest to wina samego szablonu, bo wszystkie inne posty działają w porządku, tylko ten się rozjechał, pewnie przez wklejenie z innego programu. No nic, zaraz postaram się coś z tym zrobić! Pozdrawiam :)

      Usuń
  10. Bardzo fajny wywiad :) Chciałabym się kiedyś wybrać do korei

    OdpowiedzUsuń
  11. Świetny wywiad! Można się wielu ciekawych rzeczy dowiedzieć...Nie sądziłam, że w Korei taki zaduch!

    OdpowiedzUsuń
  12. super wywiad! Nie jestem fanką w korei, ale oglądam dziewczynę, która tam mieszka i czasami ten kraj mnie strasznie zachwyca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można wiedzieć, jaka jest nawa kanału? Sama chętnie obejrzę :D

      Usuń
  13. Przyjemny wywiad, Dziewczyny widać są bardzo szczęśliwe. Prawdę powiedziawszy nie spodziewałam się, że ludzie chcieliby mieszkać w Korei :) Głównie ze względu na klimat. Gdybym miała możliwość odwiedzić to pewnie na tydzień. Ogromna różnica kultur :) Zszokowałam się z tym bigosem, nie miałam pojęcia, że aż tam dotarł ;) mój mąż Węgier uwielbia polskie kapuściane potrawy :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Bardzo fajnie czytało mi się ten wywiad :). Moja wiedza o Korei nie jest zbyt wielka, ale z chęcią przy najbliższej możliwej okazji plecę do Seulu. Raz byłam już bliska zakupu biletów.

    OdpowiedzUsuń
  15. Mnie akurat Korea/Japonia/Chiny wcale nie pociągają, ale interesujące było co nieco na ten temat poczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Super wywiad mi się moje życie wydaje takie zaściankowe.

    OdpowiedzUsuń
  17. Zazdroszcze dziewczynom odwagi, ja bym sie pewnie nie odwazyla, chociazby z powodu trudnosci ze znalezieniem pracy.

    OdpowiedzUsuń
  18. Łał, Łał! Bardzo przyjemny wywiad na ten piątkowy wieczór. Dziękuję!

    OdpowiedzUsuń
  19. Poproszę o dłuższy wywiad! Przede wszystkim interesują mnie różnice kulturowe, język, a także wątek o zatrudnieniu :) Zaraz nurkuję w bloga dziewczyn :)

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz motywuje do dalszego pisania, do starania się dla was, dlatego będzie mi mega miło, jeśli go zostawicie :)

Copyright © 2014 Chinguui blog , Blogger